Traf Online
Oglądaj i graj!!!
Podwajamy wyścigowe emocje!
Zaloguj się na TrafOnline.pl już teraz!

Aktualności

Tor Służewiec

Stara Gwardia nie dała się trzylatkom

17 listopada 2021

Zapraszamy do przeczytania pierwszej części podsumowania sezonu. Zaczynamy od folblutów.

Można śmiało powiedzieć, że sezon 2021 przebiegał pod dyktando koni starszych. W pierwszej części sezonu oczywiście pasjonowaliśmy się rywalizacją w roczniku trzylatków oraz częstymi zmianami w hierarchii, jakie następowały wraz z rozgrywaniem kolejnych przedderbowych sprawdzianów.

Rotacja na szczycie rocznika derbowego

Zacznijmy właśnie od trzylatków. Kompletnie pogubił się lider rocznika po sezonie 2020 – Power Barbarian (New Approach – Twilight Mystery / Acclamation). Ogier startował w roli faworyta w gonitwie o Nagrodę Strzegomia (kat. B, 1600 m), jednak przybiegł… ostatni. Tymczasem łatwe zwycięstwo odniósł trenowany przez Wojciecha Olkowskiego Anator (Motivator – Anayasa / Oratorio) pod młodym Kirgizem Esenthurem Turganaalym. Nieźle spisały się również jedyna klacz w stawce Lady Gabi (Elzaam – Lady Tyne / Halling), polski Falvio (Ecosse – Finiszova / One Cool Cat) oraz Adahlen (Gleneagles – Morning Jewel / Dalakhani). Wysokie przedsezonowe oceny ekspertów w biegu o Nagrodę Irandy (I gr., 2000 m) potwierdził Gryphon (Vadamos – Guiletta / Dalakhani), nie bez trudu pokonując urodziwą Lady Joannę (Harzand – Classic Remark / Dr Fong). Na horyzoncie pojawiły się też dwie inne potencjalne gwiazdy – ceniony w stajni Krzysztofa Ziemiańskiego Young Thomas (Dariyan – Young Majesty / Maria’s Mon) oraz fantastycznego pochodzenia wychowanek słynnej stadniny Coolmore, Guitar Man (Galileo – Beauty Bright / Danehill), sprowadzony przed sezonem do stajni Adama Wyrzyka. Oba wygrały gonitwy III grupy, sygnalizując za to spory potencjał. Patrząc jednak na pierwsze starty, można było odnieść wrażenie, że posiadający dystansowy rodowód Anator, własności Roberta Gorczycy i Tomasza Walczyńskiego, będzie trudny do pokonania, jeśli w takim stylu wygrał już na 1600 m.

Nic dziwnego, że wyczekiwano pierwszych sezonowych klasyków, szczególnie biegu o Nagrodę Rulera, w którym miało dojść do starcia pomiędzy Anatorem, Young Thomasem oraz Guitar Manem. Dzień wcześniej do walki przystąpiły oczywiście klacze, w rozgrywanej na wzór angielskich 1000 Guineas, gonitwie o Nagrodę Wiosenną. Na starcie stawała najlepsza dwulatka poprzedniego sezonu Lagertha Rhyme (Gutaifan – Cockney Rhyme / Cockney Rebel) oraz uznawana za jej główną rywalkę Wedding Ring (Holy Roman Emperor – Book of Manners / King’s Best), triumfatorka biegu o Nagrodę Dżamajki. Przewagę tegorocznego przetarcia wykorzystała ta druga, wygrywając pewnie. Obie pokazały się z dobrej strony, ale biorąc pod uwagę ich sprintersko-milerskie rodowody, spodziewano się, że klacze w roczniku raczej nie odegrają wiodących ról na dystansach średnich i długich.

W biegu o Nagrodę Rulera jedyna klacz spośród szóstki uczestników, Alis Gloriae, była uznawana za outsiderkę i rzeczywiście, ograniczyła się do podyktowania tempa w dystansie. Na prostej kapitalne przyspieszenie zademonstrował Young Thomas, łatwo wygrywając pod Martinem Srnecem dla trenera Krzysztofa Ziemiańskiego i właściciela Jana Cichonia. Sensacyjne drugie miejsce zajął mający tego samego szkoleniowca Quibou (Air Chief Marshal – Kilava / Invincible Spirit), który nie liczył się wcześniej w biegu o Nagrodę Strzegomia (piąty), a trzeci finiszował Guitar Man przed Anatorem i Falvio. Znów nastąpiło istotne przetasowanie w hierarchii.

Sytuację w ocenie poszczególnych koni komplikowały także doniesienia ze stajni, które informowały, że Power Barbarian zmienił trenera i, podobnie jak oszczędzany przez Macieja Janikowskiego Gryphon, wystartuje dopiero w Derby. Pod ich nieobecność w Memoriale Jerzego Jednaszewskiego Zanzily Passion (Zanzibari – Lydiane / Dunkerque) pokonał Adahlena w nietypowym wyścigu, po którym to właśnie mocny Adahlen zwrócił na siebie uwagę fachowców. Ogier na prostej odpadał pokonany, ale zerwał się do ponownego finiszu i był bliski zwycięstwa.

W tej sytuacji główni bohaterowie wyścigu o Nagrodę Rulera ponownie spotykali się w Produce (Nagroda Iwna), ale w zdecydowanie odmiennych warunkach – tym razem bieżnia była elastyczna, a dystans o 600 m dłuższy (2200 m). Był to jeden z najbardziej pamiętnych wyścigów sezonu, bowiem do celownika o zwycięstwo walczyły faworyt Young Thomas oraz Anator, który odrodził się niczym feniks z popiołów po słabszym występie w Rulera. Co więcej, ogiery wpadły na metę łeb w łeb! Aż 6 długości stracił do nich trzeci na celowniku Guitar Man.

To oznaczało, że właśnie w pierwszą niedzielę lipca w roli faworytów wystąpią oba konie. Swoich zwolenników miały oczywiście także długo nieoglądany w akcji Gryphon, triumfatorka biegu o Nagrodę Soliny Paradise Hill (Harzand – Keepers Hill / Danehill) i trudny do oceny Adahlen, na którym zdecydował się jechać Szczepan Mazur. Tym samym spadły notowania Guitar Mana, niedoceniana była także niemiecka Nania (Jukebox Jury – Nella di Monsone / Monsun), mająca za sobą nieudany występ we włoskim Oaks. Tymczasem to właśnie ta dwójka odegrała główne role.

To był historyczny wyścig, jak na Derby przystało. Tego dnia na torze panowały bardzo trudne warunki, bowiem, i tak już elastyczna bieżnia, coraz bardziej rozmiękała na skutek nieustających opadów. Startujący z numerem pierwszym Guitar Man, nieoczekiwanie poprowadził pod Joanną Wyrzyk wraz z lubiącą ofensywną taktykę Paradise Hill. Rywalka, podobnie jak większość koni, prowadzona była szerzej, unikając teoretycznie najbardziej grząskiej bieżni przy kanacie. To pozwoliło prowadzonemu najmniejszym kołem przez amazonkę Guitar Manowi wyjść na prostą finiszową z przewagą kilku długości nad peletonem. Można było się spodziewać, że wkrótce zabraknie mu sił. Z grupy koni oderwały się Anator i zdecydowanie lżej od niego galopująca Nania. Klacz szybko doścignęła Guitar Mana i było niemal pewne, iż sukces odniesie gość z Zachodu. Nania objęła prowadzenie, ale wysyłany do końca ogier stanął raz jeszcze do walki. Po zaciętym boju zwyciężył, a Joanna Wyrzyk stała się pierwszą w historii polskich wyścigów kobietą-dżokejem z takim sukcesem na koncie! Kolejne miejsca zajęły Anator, Adahlen i Gryphon. Nie posiadał się z radości ojciec Joanny, Adam Wyrzyk, trener trzylatka, a także liczne grono właścicieli, którzy sprowadzili do Polski konia legitymującego się jednym z najwybitniejszych rodowodów, jakie miały okazje kiedykolwiek ścigać się na Służewcu. Niestety, Guitar Man do końca sezonu 2021 już nie wystartował (z powodu flegmony).

Jak się okazało, trzylatkom było bardzo trudno o zwycięstwa na poziomie pozagrupowym w gonitwach porównawczych. Tylko Lagertha Rhyme (trener Maciej Kacprzyk) zdobyła Nagrodę Pink Pearla (kat. B), natomiast pozostałe biegi imienne padały łupem reprezentantów starszych roczników. Wspomniana klacz solidnie prezentowała się na poziomie międzynarodowym, trzykrotnie startując we Francji na poziomie Listed, zajmując 5. i dwukrotnie 6. miejsce. Była też druga w Westminster Freundschaftpreis oraz trzecia w Mosznej na Służewcu. Po sezonie została sprzedana na aukcji we Francji za 41 tys. euro. Tymczasem wicederbistka Nania wygrała Oaks (przed Paradise Hill), ale w SK Krasne przegrała z Nemezis, a w Wielkiej Warszawskiej była dopiero 5. za czwórką koni starszych.

Prawdziwe gwiazdy wśród koni starszych

Niewątpliwymi gwiazdami sezonu były czteroletnie folbluty trenowane przez Krzysztofa Ziemiańskiego, choć cały czas niezły poziom utrzymywali też derbiści z poprzednich lat: Night Thunder (Nathaniel – Memories of Summer / Rainbow Quest) i Nemezis (Sea the Stars – Rezyana / Redoute’s Choice). Znakomity Night Tornado (Night of Thunder – Tornadea / Sea The Stars) zakończył sezon w Polsce z handikapem 87 kg. Na Służewcu biegał niepokonany, wygrywając biegi o Nagrodę Golejewka, Prezesa Totalizatora Sportowego oraz Wielką Warszawską. Wiosną w Bratysławie tylko o nos przegrał Velką Cenę Slovenską z czeskim derbistą Opasanem, a w mocno obsadzonej gonitwie Listed na torze w Deauville był blisko trzeci. Największy sukces odniósł na koniec sezonu, wygrywając wyścig Prix du Grand Camp w Lyonie (Listed). To jeden z największych sukcesów folblutów trenowanych w Polsce w XXI wieku. Na pewno kasztan, własności rodziny Traków, jest mocnym kandydatem do tytułu Konia Roku 2021.

Także laureat tej nagrody z ub. sezonu – Timemaster (Mukhadram – Tierceville / Oratorio), własności Niespodzianka i Marianny Surtel, imponował praktycznie na przestrzeni całego sezonu. Co prawda, słabo zaprezentował się w biegu o Nagrodę Golejewka (był ostatni), ale już wkrótce zademonstrował zupełnie inną formę, wygrywając w Bratysławie Cenę Scottish Rifla (1800 m), a w Warszawie prestiżowy Memoriał Fryderyka Jurjewicza. Swoją zwycięską passę kontynuował w drugiej części sezonu, wygrywając kolejno biegi najwyższej kategorii na Służewcu: Syreny, Westminster Freundschaftpreis oraz Mosznej. Niestety, nie udał mu się jesienny występ we Francji na Longchamp. Co nie zmienia faktu, że bilans pięciu zwycięstw w siedmiu startach robi wrażenie.

Świetnie radził sobie również Petit (Zanzibari – Mimosa / Halling), kolejny z czterolatków ze stajni Krzysztofa Ziemiańskiego, własności Jana Cichonia. Wiosną wygrał gonitwę o Nagrodę Widzowa, sensacyjnie pokonując pod Sergeyem Vasyutovem Night Thundera. Potem zaliczył szereg udanych startów, m.in. o nos ulegając Gancegalowi (tr. Adam Wyrzyk) w rekordowym wyścigu o Nagrodę Villarsa (2400 m – 2’27,7”), a we wrześniu zajął znakomite drugie miejsce w Wielkiej Warszawskiej. Następnie był trzeci w Korabia, a na koniec wygrał Nagrodę Zamknięcia Sezonu.

Wśród sprinterów, pozostających nieco w cieniu Timemastera, wyróżniły się konie bardzo doświadczone. Trenowany przez Wiaczesława Szymczuka niezawodny Umberto Caro (Stormy River – Une Pivoine / Pivotal) wygrał gonitwy o Nagrody Haracza i Criterium, a obieżyświat Comin’Through (Fastnet Rock – Mica’a Pride / Bite The Bullet) Deer Leapa i średniodystansową Korabia. Udany sezon miały także zwycięzca wyścigu o Nagrodę Jaroszówki Snow Storm (Slade Power – Snowdrops / Gulch) oraz kilkukrotnie drugi na poziomie pozagrupowym Crazy Bull (Battle of Marengo – Rocksee / Rock of Gibraltar).

Warto dodać, że obok trzyletniej Nanii na Służewiec przyjeżdżały także inne niemieckie klacze: Stex (Lord of England – Sun Society / Law Society) wygrała bieg o Nagrodę Kozienic, ale niespodziewanie poległa w Westminster Freundschaftpreis, natomiast stayerka Memphis (Jukebox Jury – Margarita / Lomitas) zdobyła St. Leger, bijąc Hipopa de Loire i Night Thundera.

Warto wspomnieć, że na Służewiec powróciły gonitwy płotowe. Absolutną gwiazdą w tej dyscyplinie stał się Noble Eagle (October – Nowa Nadzieja / Jape), który najpierw dwukrotnie wygrał w Warszawie, a następnie dwukrotnie we Wrocławiu. Wyhodowany przez Kishore Mirpuriego ogier był oczywiście przygotowywany przez specjalistów od treningu koni płotowych – Janusza i Katarzynę Kozłowskich. Warto odnotować, że przygotowywane przez nich konie starsze wygrały wszystkie pięć wyścigów rozgrywanych na Służewcu dla folblutów w tej kategorii wiekowej – oprócz Noble Eagle, dwukrotnie triumfował Leading Lion (Ruten – Leading Source / Enjoy Plan) (był też trzeci w Wielkiej Partynickiej) oraz raz Hibernian (Masterstroke – Tigrine / Alberto Giacometti) (dodatkowo dwukrotnie drugi). Wśród trzylatków ścigających się w Warszawie wyróżnił się Juraszek (Markaz – Am I / Thunder Gulch) ze stajni Marka Breziny (drugi i pierwszy).

Dwuletnie asy Westminster

W roczniku dwulatków rywalizację o prestiżowe laury zdominowały konie własności grupy Westminster, głównego partnera sezonu 2021 na Służewcu. Klasą dla siebie była trenowana przez Macieja Janikowskiego Moonu (Sea the Moon – Pax Aeterna / War Front), która zwycięsko zadebiutowała w dniu Gali Derby, pokonując Marvelous Stama (Captain Marvelous – Desdemona / Compton Place). Łatwo wygrała także gonitwę o Nagrodę Skarba, tym razem pokonując biegającego w tych samych barwach Matt Machine (Outstrip – Peace Fonic / Zafonic). To właśnie ogier był jej głównym rywalem w najważniejszym teście dla dwuletnich koni – biegu o Nagrodę Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Szczepan Mazur musiał mocno pracować na Moonu, ale klacz w końcówce pokonała rywala i pozostała niepokonana w trzech tegorocznych startach. Trener Maciej Janikowski nie zdecydował się jej zapisać do biegu o Nagrodę Efforty, co wydaje się rozsądnym posunięciem. Moonu ma bowiem dystansowy rodowód i wydaje się mieć realne szanse na duże sukcesy w przyszłym roku.

Tymczasem wspomniany Matt Machine oraz czwarta w Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi klacz Westminster Cat (Alhebayeb – Katdogawn / Bahhare), zbierały inne laury dla stajni Westminster. Tę dwójkę do startów przygotowywał trener Maciej Jodłowski. Ogier debiutował w wyścigu z Moonu, ale tamten start wyraźnie mu nie wyszedł. Potem wygrał II grupę, był drugi w Skarba, trzeci w Dakoty, drugi w Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, a na koniec wygrał gonitwę o Nagrodę Mokotowską, zostając zimowym faworytem na Derby. Co ciekawe, był to trzeci z rzędu sukces Macieja Jodłowskiego w tym wyścigu, w dodatku osiągnięty tym razem dubletem, bo na drugie miejsce dynamicznie finiszował Jolly Jumper (Free Eagle – Laura’s Oasis / Oasis Dream). Ten ostatni pokazał się naprawdę ładnie i warto go obserwować w przyszłym sezonie. Z kolei Westminster Cat w pięciu startach wygrała trzy razy. Zdobyła Nagrody Dakoty i Efforty.

Jest oczywiście kilka innych koni, które musiały zwrócić na siebie uwagę. Wymienionej trójce po piętach deptał szybki Marvelous Stam – zaliczył szereg udanych starów. Ciekawie zapowiadają się ogiery ze stajni Andrzeja Walickiego: francuski Taymour (Mukhadram – Tabassum / Nayef) i irlandzki Tajfun (Universal – Haley Bop / Dream Ahead), a także trenowany przez Macieja Janikowskiego niepokonany w dwóch startach Syriusz (El Kabeir – Silk Fairy / Barathea), niezły Don Kasters (National Defense – Unforeseen / Sky Mesa) ze stajni Janusza Kozłowskiego, czy obiecujący Kaneshya (Hunter’s Light – Thawraat / Cape Cross) Krzysztofa Ziemiańskiego. Spore nadzieje można wiązać także z trenowaną przez Wiaczesława Szymczuka Jenny of Success (Rio de la Plata – Secret Of Success / Johannesburg), zwyciężczynią dwóch wyścigów (jako pierwsza minęła celownik także w biegu o Nagrodę Cardei, jednak została przesunięta na drugie miejsce).

Z naprawdę dobrej strony pokazało się też kilka dwulatków polskiej hodowli. Prawdziwą rewelacją była szybka Dakini (Exciting Life – Daremi / Tertullian), legitymująca się bardzo szybkim rodowodem. Wyhodowana i trenowana przez Saliha Plavaca klacz wygrała trzy z czterech startów (w tym jednym uderzyła się podczas startu w maszynie i przebiegła zdecydowanie poniżej swojego poziomu). Niewykluczone, że doczekaliśmy się wreszcie polskiej gwiazdy sprintu. Trzykrotnie pierwszy był także Dacinni (trener Andrzej Walicki). Ogier deklasował rywali w polskiej konkurencji, ale w Mokotowskiej był czwarty. Ten ostatni jest synem zwycięzcy Derby i Wielkiej Warszawskiej og. Caccini (oraz podwójnej oaksistki Desert Dabby po Linamix), zapowiadającego się na odkrycie polskiej hodowli. Już w pierwszym roczniku dał też innych zwycięzców: Przystojnykaźmierza (dwukrotnie pierwszy, od klaczy Pereditta po Ecosse), czy Thiry Time (od Telimeny po Tagula). Ogromną niespodziankę sprawił trenowany przez Łukasza Sucha Akurat (Exciting Life – Avocado / Duke of Marmalade), który wygrał w debiucie na Partynicach aż o 11 długości, a następnie w walce na Służewcu zdobył Nagrodę Nemana, pokonując m.in. wymienione wcześniej dwulatki zagranicznej hodowli Kaneshyę oraz Don Kastersa. Przyszłościowymi końmi wydają się także przygotowywany przez Macieja Janikowskiego Magic (Ramonti – Magia / Zafonium) oraz Santo Elmo (Exaltation – Santa Caterina / In Camera) ze stajni Małgorzaty Łojek.