MENU

Aktualności - wszystkie

Podsumowanie sezonu (1). Historyczne zwycięstwo Va Banka w Baden-Baden przyćmiła jego porażka z Caccinim w Wielkiej Warszawskiej

Dwa konie pełnej krwi angielskiej, niepokonany w ośmiu startach w wieku dwóch i trzech lat fenomenalny derbista, zwycięzca St. Leger i Wielkiej Warszawskiej czteroletni Va Bank, oraz zgłoszony w końcu kwietnia do biegu o Nagrodę Łuku Triumfalnego trzylatek Caccini, skupiały na sobie uwagę fachowców i zwykłych bywalców toru na Służewcu od początku sezonu 2016 roku.

Marzenie o Łuku

Va Bank, Koń Roku 2015, cieszył się już wtedy zasłużoną sławą nie tylko w środowisku wyścigowym. Niespodzianką było już samo wpisanie go na listę kandydatów w internetowych wyborach Ikony Polskiego Sportu 2015 organizowanych przez gazetę.pl, a już wielką sensacją zajęcie w nich drugiego miejsca za Robertem Lewandowskim, a przed Agnieszką Radwańską i wieloma innymi mistrzami świata i Europy. Caccini był na początku sezonu w porównaniu z Va Bankiem w dużej mierze jeszcze niezapisaną kartą i wirtualną projekcją marzeń tercetu jego właścicieli: trenera Adama Wyrzyka oraz braci Andrzeja i Ryszarda Zielińskich. Jako dwulatek, po dość przypadkowo przegranym debiucie, co prawda wygrał następnie II i I grupę z bardzo dużą przewagą, ale jako trzylatek nie został od razu rzucony na głęboką wodę. Nie zgłoszono go do pierwszych przedderbowych prób, czyli pozagrupowych biegów o nagrody Strzegomia i Rulera, lecz do wyścigu I grupy o Nagrodę Irandy. Trener Wyrzyk nie spieszył się, mierząc dalekosiężnie siły na zamiary, kalkulował na chłodno. Caccini z czołówką rówieśników miał się spotkać dopiero w Iwna i Derby, by dopiero potem, po oczekiwanych zwycięstwach, przejść ogniową próbę na Zachodzie, która, gdyby się powiodła, dałaby mu przepustkę do występu w biegu o Nagrodę Łuku Triumfalnego. Andrzej Zieliński, najlepszy obok Mariana Pokrywki prywatny hodowca w ostatnich 20 latach, uważał, że jest na tylko 5 procent szans, ale wraz z bratem Ryszardem popierał ten marzycielski projekt trenera Wyrzyka.

va bank golejewka

Va Bank w pierwszym tegorocznym starcie musiał się trochę namęczyć, ale później jego forma znacznie wzrosła

Takich górnolotnych fantazji nie snuł tercet właścicielski Va Banka, czyli trener Janikowski, Janusz Zienkiewicz i Kazach Barathbek Abdrakhmanov, ale oczywiście planowano występ za granicą w drugiej części sezonu. Va Bank dziewiąte zwycięstwo odniósł, tym razem pod Markiem Breziną, w biegu o Nagrodę Golejewka, w którym po raz pierwszy został zmuszony do dużego wysiłku (tylko o szyję pokonał Masterpowera), ale ustanowił rekord toru na 2 km – 2’01,6″. Następnie miał pobiec na początku czerwca we Wrocławiu, jednak akurat ten mityng wyścigowy  został odwołany. Ostatecznie 3. lipca stanął na starcie najbardziej prestiżowego wyścigu pierwszej części sezonu dla koni starszych – Nagrody Prezesa Totalizatora Sportowego. Wygrał ją już łatwo, pokonując Newerlego, Tantala i Hospitalite. Jeszcze swobodniejsze zwycięstwo odniósł cztery tygodnie później w rywalizacji o Nagrodę Kozienic, raz jeszcze wyprzedzając Newerlego. W obu tych biegach do zwycięstwa poprowadził go również Marek Brezina.

Historyczny sukces

Wreszcie w końcu sierpnia nadszedł długo wyczekiwany przez kibiców pierwszy zagraniczny Va Banka w Preis der Sparkassen Finanzgruppe (G3, 2000 m, pula nagród 55 000 euro) w Baden-Baden. Optymizm studziła nieco porażka derbisty Cacciniego w Berlinie, który dwa tygodnie wcześniej w biegu rangi G1 zajął piąte miejsce w bardzo mocnej sześciokonnej stawce. Jednak dosiadany po raz pierwszy przez młodego Niemca Martina Seidla  Va Bank w bardzo dobrym stylu rozprawił się z faworyzowanym Potemkinem i minął celownik jako pierwszy, osiągając tym samym historyczny sukces dla polskich wyścigów. Nigdy wcześniej koń w polskim treningu nie zdobył na Zachodzie nagrody tej rangi w gonitwie płaskiej.  Był także jeszcze jeden promocyjny aspekt tego świetnego zwycięstwa. Va Bank został nazwany w niemieckiej prasie „polskim Frankelem” (brytyjski fenomen, który zakończył w 2014 r. karierę niepokonany w 14. startach). Był jedynym w tym momencie na świecie niepokonanym, startującym koniem, mającym na koncie 12 zwycięstw!   Pod wrażeniem tego rekordu byli nie tylko nasi zachodni sąsiedzi, ale także ludzie z bardziej odległych regionów – czego efektem było wykupienie przez konsorcjum Team Valor International połowy udziałów w Va Banku, które odsprzedał Abdrakhmanov. Współwłaścicielami drugiej połowy pozostali Janusz Zienkiewicz i trener Maciej Janikowski.

Caccini przerywa passę zwycięstw Va Banka!

IMG_8998

Caccini wygrał Wielką Warszawską z miejsca do miejsca, przerywając serię 12 zwycięstw Va Banka i zdobywając tytuł Konia Roku 2016

Oczywiście, międzynarodowy sukces Va Banka i słabsza od oczekiwań postawa Cacciniego w Berlinie postawiły starszego z ogierów w roli bitego faworyta Wielkiej Warszawskiej. Wprawdzie niosący o 4 kg mniej Caccini był bezsprzecznie najlepszym trzylatkiem w roczniku – łatwo wygrał biegi o Nagrody Irandy i Iwna, a także Derby, mimo problemów w dystansie i na początku prostej, ale jego porażka w stolicy Niemiec mogła wynikać z braku doświadczenia w rywalizacji na najwyższym poziomie. Trzeba jednak podkreślić, że w pierwszym zagranicznym starcie trafił na niezwykle trudnych przeciwników, z triumfatorem Melbourne Cup 2014 Protectionistem na czele, a wyścig nie ułożył się dla niego najlepiej. Ostatecznie jednak wysoką ocenę Va Banka podniosło zwycięstwo pokonanego przez niego Potemkina w biegu rangi G2 we Francji, w przeddzień Wielkiej Warszawskiej (później wygrał jeszcze G1 we Włoszech).

Tymczasem w niedzielę 2 października Maciej Janikowski został zmuszony do wycofania w terminie dodatkowym Adanero, który dotychczas kilkakrotnie występował w roli pomocnika Va Banka. Po jego wycofaniu trudno było wskazać konia, mogącego wziąć na siebie dyktowanie tempa w dystansie. Wydawało się to tak samo dużym problemem dla faworyta, jak i jego głównego rywala, ponieważ Caccini w rozegranym wolnym tempem Derby miał pewne problemy, a w podobnej rozgrywce w Niemczech wypadł poniżej oczekiwań.

Po starcie żaden z jeźdźców nie zdecydował się przesunąć na czoło stawki, więc znalazł się na nim Caccini (startował z pierwszego boksu). Jego stały dżokej, Tomáš Lukášek, jechał wolno (9,3-34,9-34,7-34,0) i następnie gwałtownie przyspieszył (29,6-29), co utrudniło pościg Va Bankowi, prowadzonemu przez Brezinę na czwartym miejscu ze stratą 3-4 długości. Faworyt jeszcze trochę stracił przy wyjściu na prostą, bo został wyrzucony na duże koło, ale gdy już rozpoczął finisz, zaczął dynamicznie zbliżać się do Caccinego. Wydawało się, że zgodnie z przewidywaniami doścignie trzylatka, jednak ten stanął do walki w końcówce. Silnie wysyłany (otrzymał na prostej aż osiem batów, dwa ponad dopuszczalną normę za co Komisja Techniczna ukarała Lukáška grzywną w wysokości 600 zł) odparł atak Va Banka i osiągnął metę z przewagą 0,5 dł. nad nim. Niespodzianką było także trzecie miejsce wywalczone przez niedocenianą Height of Beauty (przegrała tylko o 2 długości z Va Bankiem), którą świetnie przeprowadził jej nowy trener Emil Zahariev.

Tę pasjonującą rozgrywkę na ostatniej prostej śledziło z zapartym tchem ok. 10 tysięcy widzów, z których większość przybyła na tor, żeby obejrzeć starcie tych dwóch wspaniałych koni. Nie zawiedli się i zapewne powrócą, gdy znów w szranki staną Caccini i Va Bank.

Iron Belle najlepszą klaczą

IMG_9749

Iron Belle nie powiodło się w Derby, jednak wygrała Oaks, powtarzając sukces matki Infamii

Najlepszą klaczą okazała się trenowana przez Krzysztofa Ziemiańskiego Iron Belle, która była druga w biegu o Nagrodę Dżamajki i dopiero siódma w Wiosennej, jednak później ujawnił się jej talent, widocznie odziedziczony po matce – derbistce Infamii. Delikatna gniadoszka w dobrym stylu zdobyła Nagrodę Soliny i była uznawana za najgroźniejszą konkurentkę Cacciniego w Derby. Bieg o błękitną wstęgę, rozegrany wolnym tempem, nie ułożył się dla niej pomyślnie i ukończyła go dopiero na 7. miejscu. Okazała się jednak bezkonkurencyjna w Oaks oraz wyścigu o Nagrodę SK Krasne. W Wielkiej Warszawskiej była 5. Do wszystkich zwycięstw poprowadził ją Martin Srnec.

Nagrodę Wiosenną zdobyła inna klacz Krzysztofa Ziemiańskiego – Pianoforte (pod Francuzem Fabienem Lefebvrem), która wcześniej była pierwsza także w rywalizacji o Nagrodę Dżamajki. W dalszej części sezonu klacz startowała już rzadziej i bez sukcesów.

Na wyróżnienie zasłużyła także Height of Beauty, którą w drugiej części sezonu trenował i dosiadał Emil Zahariev. Oprócz trzeciego miejsca w Wielkiej Warszawskiej, takie samo zajęła w biegu SK Krasne, a na koniec wygrała prestiżowy wyścig o Nagrodę Konstelacji (kat. A) na wrocławskich Partynicach.

Potrójna korona … Adama Wyrzyka

IMG_3076

Triumf Abika na Dusigroszu w St. Leger był ogromną sensacją

Ciekawie w tym roku ułożyła się rywalizacja w klasycznych gonitwach. Po wszystkich trzech z udziałem ogierów (Rulera, Derby i St. Leger) dekorowany był trener Adam Wyrzyk, ale za każdym razem… z innym koniem! W dodatku, z wyjątkiem biegu o błękitną wstęgę wygranego przez bitego faworyta Cacciniego, w dwóch pozostałych konie z ośrodka treningowego w Podbieli sprawiały dużą niespodziankę. W rywalizację o Nagrodę Rulera Michal Abik na Bronislavie w ostatniej chwili finiszował z końca stawki, tuż przed metą pokonując najmocniej liczonego Langfuhra. Zupełnie inna taktyka obrana przez Wyrzyka i Abika przyniosła im sukces w St. Leger. Trudno tu nie zauważyć także wydatnej „pomocy” ich rywali, którzy zlekceważyli prowadzącego ślimaczym tempem Dusigrosza i odpuścili go na kilka długości. Podczas szybkiej końcówki ogier odparł atak Tantala i Newerlego, odnosząc sensacyjne zwycięstwo.

Cztery zwycięstwa dla Adama Wyrzyka w pierwszej części sezonu odniósł brytyjski Marywil, najpierw łatwo wygrywając dwie grupowe, a następnie Memoriał Jerzego Jednaszewskiego i Nagrodę Aschabada. W Derby nie miał prawa startu jako wałach. Po przerwie letniej był piąty w rywalizacji o Nagrodę Kozienic, a kontuzja wyeliminowała go z dalszych startów w tym roku.

Najpierw Modraszek, później Kokshe

IMG_4684

Gonitwy sprinteskie jak zwykle były bardzo emocjonujące. Na zajęciu Modraszek (2) walczy z Emperorem Ajeezem i Madjanim

Rywalizacja wśród sprinterów rozpoczęła się od niespodzianki, jaką sprawiła trenowana przez Michała Borkowskiego we Wrocławiu Uczitelka Tanca. Klacz z miejsca do miejsca wygrała wyścig o Nagrodę Jaroszówki, odpierając na prostej ataki Modraszka i w końcówce najlepszej sprinterki sezonu 2015 Staight Away. W dalszej części sezonu Uczitelka Tanca startowała w Niemczech, gdzie wygrała dwa wyścigi (ale w jednym z nich została zdyskwalifikowana).

Tymczasem kolejny wyścig wygrał podopieczny Adama Wyrzyka Modraszek, po zaciętej walce z Emperorem Ajeezem i Madjanim, natomiast spóźniona Staight Away była czwarta. Modraszek potwierdził świetną formę również w Memoriale Fryderyka Jurjewicza, w którym zwyciężył nieco pewniej, o 0,75 dł. wyprzedzając kończące łeb w łeb Kokshe i Emperora Ajeeza.

Trenowana przez Macieja Janikowskiego Staight Away po przerwie przełamała się i popisała skutecznym finiszem w biegu o Nagrodę Syreny. Niestety, w następnym występie (Nagroda Deer Leapa) doznała kontuzji i zakończyła karierę wyścigową. Kilka tygodni później przebudził się jej towarzysz stajenny Kokshe, który wygrał bieg o Nagrodę Przedświta. Słabo wypadł następnie w wygranej przez Emperora Ajeeza (tr. Andrzej Walicki) gonitwie o Nagrodę Mosznej, ale na zakończenie roku w imponującym stylu pokonał w Criterium Tebinio.

Stajnia Olkowskiego zdominowała rywalizację dwulatków

img_2950

Bush Brave w imponującym stylu wygrał bieg o Nagrodę Mokotowską

Trenowane przez Wojciecha Olkowskiego dwulatki od kilku sezonów biegają bardzo dobrze, jednak w tym roku zupełnie zdominowały one rywalizację w roczniku. Jako pierwszy pojawił się Bush Brave, który bez wysiłku wygrał niezbyt mocno obsadzone wyścigi II grupy i kategorii B o Nagrodę Dorpata, a następnie był trzeci, drugi i pierwszy w gonitwach najwyższej kategorii, kolejno o Nagrody Dakoty, Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Mokotowskiej. Ten ostatni sukces odniósł w miażdżącym stylu – o 13 długości wyprzedzając mocno faworyzowanego towarzysza stajennego Jules’sa Dreama. Został tym samym zimowym faworytem na Derby 2017.

Wspomniany Jules’s Dream ostatniego dnia lipca wygrał najdłuższy wyścig o Nagrodę Próbną (1600 m), a następnie zdobył Nagrodę Dakoty (po walce z Kazarozą i Bushem Bravem) i łatwo Nagrodę Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Kapitalne wrażenie już w debiucie sprawiła również trenowana przez Olkowskiego Jagienka, która w Próbnej na dystansie 1200 m zdeklasowała rywali i wygrała aż o 11 długości w czasie 1’12,7”. Nic więc dziwnego, że sporą sensacją była jej przegrana z trenowaną przez Macieja Jodłowskiego Tebirą w rywalizacji i Nagrodę Skarba. Jak się jednak okazało, miała wówczas słabszy dzień, bowiem w kolejnym starcie swobodnie wygrała wyścig o Nagrodę Cardei, a następnie równie łatwo zdobyła Nagrodę Efforty. Szósta w tym biegu Tebira uległa jej aż o 11 dł!

Oprócz tego po dwa zwycięstwa dla Olkowskiego odniosły dwuletnie ogiery Invincible Gunner (w tym bieg o Nagrodę Jaguara) i Mourtajez (Hipokratesa), a jedno dołożył Strzelin. To razem dało 14 wygranych. Takiego dorobku w jednym sezonie w rywalizacji dwulatków nie miał od lat żaden z trenerów.

Najlepszym trzylatkiem Olkowskiego okazał się Neo, który kolejno zdobył dystansowe nagrody: Espadona, Łeb w Łeb oraz Sac-a-Papier. Jak zawsze solidnie biegał też doświadczony sprinter Calmir, zdobywca Nagrody Deer Leapa.

Bardzo dobry sezon Kozłowskiego, Jodłowskiego i Zaharieva

IMG_1545

Kazaroza po dwóch startach na Służewcu została zabrana do Francji

Oprócz wspomnianych wcześniej trenerów na wyróżnienie w sezonie 2016 zasłużyło jeszcze kilku. Wiceczempionem dzięki dwóm zwycięstwom jego podopiecznych podczas ostatniego mityngu (łącznie 36) został Janusz Kozłowski, którego konie na przestrzeni całego sezonu prezentowały równą, wysoką formę. Z trenowanych przez niego folblutów błysnęły w szczególności dwuletnie klacze: triumfatorka Próbnej Kazaroza, która mocno postraszyła Jules’sa Dreama w biegu o Nagrodę Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, dwukrotna zwyciężczyni (II gr. oraz Nagroda Upsali) Marsa Alam i utalentowana, choć nieco niespełniona Greshnitsia. Niestety, pierwszej z nich zabrakło na Służewcu jesienią, gdyż właściciele zdecydowali się ją zabrać ostatecznie do Francji, gdzie ostatecznie nie pobiegła.

Na trzecim stopniu podium czempionatu, z tylko jedną wygraną mniej, znalazł się Maciej Jodłowski, który od kilku sezonów plasuje się w trenerskiej czołówce. Na jego duży plus trzeba zapisać wygrane dwuletniej Tebiry w gonitwach o Nagrodę Próbną i Skarba, a także świetną postawę  Madjaniego, szczególnie w I części sezonu: (raz pierwszy, drugi w Deer Leapa, trzeci w Haracza, czwarty w Przedświta i Mosznej, a także piąty w Memoriale F. Jurjewicza).

img_6931

Nikus wygrał ostatni wyścig sezonu

Trener Emil Zahariev z dorobkiem 20 zwycięstw został w czempionacie sklasyfikowany na 12. miejscu, ale był to naprawdę udany rok w wykonaniu jego koni. Height of Beauty, która trafiła do niego w połowie sezonu jesienią biegała znakomicie. Dużo radości trenerowi przyniósł przede wszystkim dzielny Nikus (w dziesięciu występach tylko w Derby był poza pierwszą trójką), odnosząc cztery zwycięstwa, tyle samo razy zajmując drugie miejsce i raz trzecie. Co ciekawe, Nikus wygrał pierwszogrupowe biegi zarówno pierwszego, jak i ostatniego dnia sezonu (Memoriał Tomasza Dula i Nagrodę Zamknięcia Sezonu). Pod koniec roku błysnął jeszcze przygotowany przez Zaharieva brytyjski dwulatek Largo Forte, okazując się lepszym w rywalizacji o Nagrodę Nemana od Invincible Gunnera oraz wyróżniającego się polskiego Albaicina ze stajni Macieja Janikowskiego.

Już tradycyjnie bardzo solidnie prezentowały się folbluty ze stajni Małgorzaty Łojek. Suo wygrał trzy gonitwy ( w tym Korabia kat. B), Dacosse dwie (w tym Pink Pearla kat. B), a Kaszub aż cztery razy zwyciężał w biegach grupowych!

Nieco dodatkowego smaczku rywalizacji na Służewcu dodawały udane występy koni trenowanych we Wrocławiu. Raz jeszcze wyróżnił się na tym polu Michał Borkowski. Oprócz udanego początku roku w wykonaniu Uczitelki Tanca i rzetelnie (choć nieco nieszczęśliwie) biegającego w najważniejszych gonitwach Newerlego – zwycięzcy pierwszego wyścigu sezonu, bardzo dzielnie radziły sobie klacze: Tea i Kapryśna, notując po dwie wygrane w Warszawie. Druga z nich zdobyła nagrody Dżamajki i Novary.

Dramatyczna walka o czempionat. Lukášek Dżokejem Roku!

Tomas Lukasek po WW 2016

Tomas Lukasek po wygranej w Wielkiej Warszawskiej

Podczas gdy w gronie trenerów czempionat z dużą przewagą zdobył Adam Wyrzyk (łącznie 52 wygrane), a o drugie miejsce do ostatnich gonitw walczyli Kozłowski i Jodłowski, wśród jeźdźców cały czas stawce przewodził Szczepan Mazur, który na początku października wyjechał do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Opuszczając Polskę miał kilkanaście oczek przewagi nad Słowakiem Michałem Abikiem, który wkrótce odniósł 100. zwycięstwo w karierze i miał ambitny plan doścignąć Mazura w tej klasyfikacji. Z mityngu na mityng stopniowo zmniejszał dzielącą go do rywala różnicę, jednak stało się jasne, że wszystko zadecyduje się ostatniego dnia. Przed nim Abik miał o jedno zwycięstwo mniej od Mazura, ale mniejsza liczba drugich miejsc decydowała o tym, że musi wygrać przynajmniej dwukrotnie, żeby sięgnąć po tytuł. Zadanie miał trudne, bowiem w licznie obsadzonych gonitwach nie miał szczególnie wyróżniających się koni. Ostatecznie wygrał raz. Na pocieszenie trzeba dodać, że Słowak miał niezwykle udany pierwszy sezon współpracy z Adamem Wyrzykiem. Wprawdzie nie dosiadał najlepszego konia w stajni – Cacciniego, ale wygrał kilka prestiżowych wyścigów: Rulera (Bronislav), St. Leger (Dusigrosz), Mem. F. Jurjewicza i Haracza (Modraszek), Aschabada (Marywil). Jeździł także na interesującej dwuletniej Monie Kerbili, na której zdobył pierwszogrupową Nagrodę Vilniusa, a następnie był drugi w Cardei i Efforty.

Lukášek od kilku lat na Służewcu jeździ świetnie. Ubiegłoroczny czempion w pełni zasłużył na tytuł Dżokeja Roku, w szczególności swój kunszt prezentując w najważniejszych momentach – Wielkiej Warszawskiej na Caccinim, czy prowadząc do sukcesów Jagienkę i Jules’sa Dreama w innych biegach najwyższej kategorii. Łącznie odniósł 42 zwycięstwa. Tylko o dwa mniej odniósł drugi z Czechów – Martin Srnec, który jako jedny z pierwszej dwudziestki jeździł z ponad 20-procentową skutecznością (20,5%).

Z grona mniej doświadczonych jeźdźców bardzo ofensywny styl jazdy prezentowała amazonka Karolina Kamińska, która odniosła w tym roku 11 zwycięstw. Dobrze spisywał się również praktykant dżokejski Kamil Grzybowski (17 wygranych), który razem z Mazurem wyjechał po Wielkiej Warszawskiej do Emiratów.

Info