MENU

Aktualności - wszystkie

Były obawy, ale poszło zgodnie z planem

Rozmowa z Sergeyem Vasyutovem, który w posezonowych wyborach otrzymał wyróżnienie za Trenerski Debiut Roku.

Miałeś debiutancką tremę?

Do tej pory Sergey Vasyutov był znany jako bardzo dobry dżokej, ale pierwszy sezon w roli trenera miał imponujący

Oczywiście. Zawsze są obawy przed czymś, co robi się po raz pierwszy. Debiutowanie w nowej roli nie jest łatwe. Miałem okazję uczenia się fachu od znakomitych trenerów, jak choćby Dorota Kałuba, oraz obserwowania sposobu pracy z końmi w zagranicznych ośrodkach, np. Dubaju czy USA, ale teraz już samodzielnie musiałem zająć się układaniem planów startowych i treningowych, selekcją koni i oceną ich możliwości. Dodatkowym utrudnieniem była dla mnie swojego rodzaju izolacja od tego, co dzieje się na Służewcu. Wydaje mi się, że w Warszawie, mając możliwość obserwacji innych, łatwiej jest ocenić stopień zaawansowania pracy i przygotowania koni. Ja nie miałem możliwości porównania z innymi, dlatego zupełnie nie wiedziałem, jak dobre są moje araby i czy są gotowe do konkurowania na torze. Dopiero wiosną byłem nieco bardziej optymistycznie nastawiony, bowiem wyglądało na to, że ich forma rośnie i rozwijają się prawidłowo. Wszystko miało jednak zweryfikować się dopiero w wyścigach.

Czym się różni praca trenera w takiej stadninie jak Janów Podlaski od tej znanej ze Służewca?

Takim dodatkowym zadaniem trenera w Janowie Podlaskim jest wybieranie koni do treningu. Na Służewcu otrzymuje się do szkolenia konkretne araby czy folbluty i to właściciele wybierają trenera dla swoich koni. Jesienią ub. roku, z pomocą Bogdana Strójwąsa, wybierałem młode araby, które w mojej ocenie nadawały się do wyścigów i powinny osiągać solidne wyniki na torze. Chyba udało mi się to całkiem nieźle, ponieważ spośród wszystkich ścigających się trzylatków, jedynie Plivia nie zdołała odnieść zwycięstwa.

Jak oceniasz uzyskane wyniki w porównaniu z twoimi przedsezonowymi założeniami?

SS Mothill wygrał Al Khalediah Poland Cup, który był jego wyścigiem docelowym

Jestem bardzo zadowolony, bo udało mi się zrealizować niemal wszystko, co chciałem osiągnąć w pierwszym sezonie w roli trenera. Oczywiście, zawsze chce się więcej, jednak nie mam na co narzekać. Chociaż w wyścigach zdarzają się niespodziewane sytuacje, które nie raz komplikują plany, to na szczęście najważniejsze rzeczy udało się realizować. Przykładowo, ułożyłem plany startowe SS Mothilla tak, aby przygotować go do wyścigu Al Khalediah Poland Cup. Niestety, częściowo musiałem je zmienić, z powodu odnowienia się u niego urazu kopyta, jednak mimo braku jednego startu, zdołaliśmy osiągnąć cel. Podobnie było w przypadku Shahad Athbah i Bandolero, których szczyt formy miał nastąpić odpowiednio w biegach o Nagrodę Europy i Derby. I oba konie spisały się wówczas znakomicie, chociaż miały pecha trafić na wspaniałą rywalkę, jaką była Shannon Queen. Jednak oprócz tych dobrych biegów, udało im się wygrać gonitwy pozagrupowe.

Zobaczymy te konie jeszcze na starcie?

Zdobywcę Nagrody Wielkiego Szlema, wicederbistę Bandolero, zobaczymy na starcie w sezonie 2018

Taki jest plan. Cała trójka zostaje i będzie tworzyła mocną grupę koni starszych. W przypadku SS Mothilla najważniejsze jest jednak zaleczenie kopyta, które znowu mu dokucza. Ponadto, prawdopodobnie będzie krył w stadninie, podobnie jak ub. wiosną. Shahad Athbah jest w wyśmienitej formie. To bardzo ambitna klacz, lubi się ścigać, dlatego zapewne zobaczymy ją jeszcze w akcji. Bandolero to bardzo dzielny, silny koń. Na pewno utrzyma rzetelny poziom i będzie wymagającym przeciwnikiem nawet dla najlepszych.

A jak zapatrujesz się na przyszły rocznik derbowy?

Jak wspominałem, z wyjątkiem Plivii, wszystkie startujące trzylatki wygrały przynajmniej po jednym wyścigu, więc widać, że mają potencjał. Startować nie będzie już trzykrotnie pierwsza zwyciężczyni biegu o Nagrodę Sasanki Adelita, ponieważ stadnina ma wobec niej inne plany, a poza tym byłaby bardzo wysoko zagrana. Wierzę natomiast w wywodzące się ze sprawdzonych linii Severinę i Brasilię. Przed minionym sezonem bardzo żałowałem, że nie mam klaczy, które mógłbym szykować pod kątem Oaks, gonitwy bardzo ważnej dla Janowa Podlaskiego. W przyszłym roku planuję przygotowywać do niej właśnie tę dwójkę. Ciągle obiecującym koniem jest Severus. W wieku trzech lat nie był jeszcze w pełni dojrzały, co widać było po jego budowie. Był wyrośnięty, ale dość szczupły. Teraz powinien zacząć nabierać masy mięśniowej i rozwinąć się przez zimę. Podobały mi się też Pio i Prospero, które również zostają na kolejny sezon.

Na Adelicie gonitwy imienne wygrywał Petro Nakoniechnyi

Wybierałeś już młode konie do treningu?

Tak, zapowiada się, że będzie ich około 25. Już nawet kilka klaczy przyszło do stajni i rozpoczynamy powoli z nimi pracować. To może być bardzo ciekawa stawka, bo na pierwszy rzut oka sprawiają naprawdę korzystne wrażenie. Czekam z niecierpliwością na ich postawę na torze, ponieważ niektóre z nich są z pierwszego rocznika po świetnym Dostatoku. Mam nadzieję, że ten urodziwy i bardzo dzielny arab przekaże im coś ze swojego talentu.

Co ten pierwszy sezon dał ci przede wszystkim?

Nabrałem pewności siebie i wydaje mi się, że zyskałem też trochę zaufania kierownictwa stadniny. Po wynikach widać, iż w tej roli potrafię sobie radzić, dlatego nasza współpraca powinna być coraz lepsza. Jestem też zadowolony bardzo z całej ekipy stajennej, która spisywała się wspaniale i ma duży udział w naszych sukcesach. Cieszę się, że mogę pracować z takimi ludźmi. Udany powrót na tor ma za sobą Petro Nakoniechnyi. Z wyścigu na wyścig jeździł coraz pewniej. Dużym wsparciem jest dla mnie także moja narzeczona Iulia Beliak. Wiernie mi kibicuje i pomaga. Wkrótce też powinna powrócić do rywalizacji na torze, bo w tym roku przede wszystkim zajmowała się naszym synkiem, Maxem.

Cieszę się też, że udaje mi się zachowywać dobrą formę, ponieważ na większości koni sam jeżdżę w wyścigach. Oprócz wyników moich koni, potwierdza to również fakt, iż w gonitwach dla folblutów regularnie dostawałem dosiady od innych trenerów. M. in. udało mi się wygrać jesienią biegi o Nagrodę Pawimenta (na Blue Connoisseurze) i Jaguara (Tulipan Fan Fan), a także kilka gonitw na innych folblutów dla różnych trenerów.

Teraz przyda się trochę odpoczynku od pracy.

Nie ma na to zbyt wiele czasu. Już trzeba myśleć o kolejnym sezonie. W tej chwili przygotowujemy się z Iulią do ślubu, który zaplanowaliśmy na początek grudnia, ponieważ wcześniej po prostu nie było na to możliwości. To będzie świetnie zakończenie tego udanego roku.

Jeszcze raz gratulujemy i dziękujemy bardzo za rozmowę.

Rozmawiał Piechur